Wystawa Zapomniane dzieci

„Jeśli zapomnę o nich
Ty Boże na niebie
Zapomnij o mnie"
Adam Mickiewicz

Jesienne i wiosenne wernisaże fotograficzne w Domu Kultury SM Nowy Bieżanów w Krakowie stają się już tradycją. Szczególnie ostatnie ( „POLSKIE CMENTARZE NA WOŁYNIU", „KURDOWIE I ICH SĄSIEDZI" I „ZIEMIA ŚWIĘTA" ) cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Przyczyną tego była nie tylko dobra informacja, ale również podejmowanie trudnych tematów, w myśl „poprawności politycznej" unikanej przez polityków i media!

 Do takich należy również temat kilkuset tysięcy polskich dzieci, które po inwazji sowieckiej na Polskę w bydlęcych wagonach zostali wywiezieni w głąb Rosji. Tylko dlatego, że byli Polakami, zostali skazani na katorżniczą pracę, bytowanie w potwornych warunkach, na powolną zagładę. Gdy hitlerowcy w czerwcu 1941 r. wkroczyli na teren Rosji Stalin zdążył wymordować dziesiątki tysięcy polskich oficerów i inteligencji. Mimo, że później nastąpiła tzw. amnestia, tylko ok. 100 tys. mężczyzn i 37 tys. matek i dzieci opuściło „nieludzką ziemię".

 Już sam wygląd tych niewinnych, biednych dzieci, dzieci - szkieletów, zawszonych, zapluskwionych i wygłodzonych był ciężkim oskarżeniem zbrodniczego systemu komunistycznego. Dla Stalina najlepiej było ich zlikwidować, ale w połowie 1941 r. już było za późno... Po wyjściu z Rosji coś z tymi ludźmi trzeba było zrobić, gdzieś chwilowo ich umieścić, by mogły przeczekać do końca wojny i wrócić do Polski. W okresie „miodowych miesięcy" przyjaźni między Stalinem, a Rooseveltem i Churchillem rządy USA i Wlk. Brytanii odmówiły gościny polskim sierotom. Chwilowo umieszczono ich w Persji, częściowo okupowanej przez wojska rosyjskie. Trzeba było szybko opuszczać ten kraj ( by nie wrócić na Syberię!) i szukać innego schronienia. Pierwszym krajem, który „podał im rękę" były Indie, a później Palestyna, Liban, kraje Afryki Wschodniej, Meksyk i wreszcie Nowa Zelandia. To nie był koniec ich tułaczki...

 Cóż z tego, że Roosevelt nazwał Polskę „inspiracją dla innych narodów", a Churchill stwierdził, że Polacy i Brytyjczycy są „towarzyszami broni na śmierć i życie" kiedy to właśnie premier Wlk. Brytanii i prezydent USA podpisując układ jałtański przyczynili się do rzucenia Polski w objęcia zbrodniczego systemu komunistycznego, przekreślenia wielkiego wkładu zbrojnego w czasie II wojny światowej i utratę ok. 180 tys. km2. Właśnie tych terenów skąd pochodziły dzieci. W tej sytuacji trzeba było dokonać niełatwego wyboru, wracać do zniewolonej przez Sowietów Polski lub szukać schronienia w Australii, RPA, Argentynie, Kanadzie, USA , Wlk. Brytanii itd. Większość wybrała tę drugą możliwość.

 Od ich wyjścia z Rosji minęło 70 lat; utracili ojczyznę, dobytek, bliskich, doświadczyli niewyobrażalnych cierpień i upokorzeń także po opuszczeniu ZSRR.

(p. Zaremba i J. Bożyk)

B A B U- O J C I E C   Z     I N D I I    I    I N N I

 O ile postawa władz głównych aliantów (USA i Wlk. Brytanii ) była skandaliczna, o tyle w czasie wojennej tułaczki polskim dzieciom udzielały pomocy dziesiątki instytucji w różnych krajach świata i setki czasem bezimiennych polskich i obcych, mecenasów, filantropów i urzędników zakochanych w Polsce. W pierwszym szeregu wymienię brytyjskiego pułkownika A.Rossa odpowiedzialnego za wyjazd Polaków z Rosji, tworzenie polskiego wojska na Bliskim Wschodzie i obozów dla dzieci oraz maharadżę Jamnagaru Jam Saheba. Jako młody chłopiec będąc w Szwajcarii poznał Ignacego Paderewskiego, a po latach w Londynie zetknął się z gen. Władysławem Sikorskim. Był nimi oczarowany. Od tej pory fascynowała go historia Polski, a Polaków darzył ogromną sympatią. Zainteresował się też tragicznym losem polskich dzieci. Miał on powiedzieć: „Polskie dzieci nie są już sierotami, ja będę ich ojcem" . Sam jeden przyjął ok. 1000 dzieci do obozu Balachadi i zainteresował tym problemem 25 innych maharadżów oraz wielu innych zamożnych Hindusów. Warto wspomnieć, że to Indie były pierwszym krajem, który udzielił pomocy polskim dzieciom i przyjął ok. 5 tys. osób ( pierwszy transport drogą lądową z Meszhedu miał miejsce już 13 III 1942 r.). W bardzo przychylnym klimacie jaki w tej dziedzinie panował w tym kraju działał Eugeniusz Banasiński - konsul RP w Bombaju i jego żona Kira. Zorganizowali kilka obozów dla dzieci, oraz transport żywności i lekarstw dla uchodźców z Rosji. W drodze powrotnej zabierali dzieci z sierocińców w Aszhabadzie. Kierownikiem ekspedycji był Tadeusz Lisicki, a jedną z opiekunek Hanka Ordonówna. W obozie Valivade harcmistrzem był ks. Zdzisław Peszkowski, późniejszy kapelan Rodzin Katyńskich, a z ciekawych osób mieszkańców innych obozów, które udało mi się poznać w trakcie mych wędrówek po świecie na uwagę zasługuje Anna Żarnecka, wybitna malarka, szefowa meksykańskiego Czerwonego Krzyża- mieszkanka obozu w Santa Rosa!

„S K R A D Z I O N E    D Z I E C I Ń S T W O"

 Trudno do dziś zrozumieć to co spotkało polskie dzieci deportowane w głąb Rosji i później. Skąd u ludzi tyle okrucieństwa, nienawiści, sadyzmu? Dla normalnego człowieka jest to nie do pojęcia, a co tu mówić o dzieciach. W dziecięcych głowach rodziło się pytanie, dlaczego zabrali ojca i już nie wrócił, dlaczego w mroźną lutową noc zerwano ich z ciepłej pościeli, wywieziono na stację i wepchnięto do bydlęcych wagonów, dlaczego umieszczono ich wśród obcych tysiące kilometrów od domu, dlaczego zmuszano do katorżniczej pracy, dlaczego ciągle trzeba było się przemieszczać, dlaczego po przypłynięciu do Ameryki wsadzono ich do pociągu i znowu wywieziono na pustynię ( do Meksyku ), dlaczego? dlaczego? dlaczego? Trudno było znaleźć odpowiedź na te dręczące pytania!

Tej niezwykłej wędrówce towarzyszył dzieciom o. Łucjan Królikowski, franciszkanin, aresztowany przez NKWD latem 1940 r. i wywieziony na Syberię. Po „amnestii" w Kirgistanie ukończył Szkołę Podchorążych Artylerii, po czym dostał się do Persji i Iraku. Studia teologiczne odbył w Libanie i przez pewien czas pełnił obowiązki kapelana w Armii Andersa w Egipcie. Następnie pracował wśród zesłańców syberyjskich w obozie w Tengeru w Tanzanii. Gdy skończyła się wojna i likwidowano obozy udało mu się zabrać stamtąd 150 dzieci i wywieść do Kanady. Komuniści nazwali go największym „kidnaperem XX w." Po wielu latach gdy dzieci dorosły zwróciły się do swego kapłana, przyjaciela i towarzysza tułaczki by napisał ich biografię. I tak zrodziła się myśl napisania książki „Skradzione dzieciństwo" - świadectwo „ nieludzkich czasów". Jak wspomina jej autor: „Często świadkom udaje się przeżyć, by potem opowiedzieć o wszystkim reszcie świata. Nawet sam naród polski, zdominowany przez stalinowski, marionetkowy rząd, utrzymywany był w nieświadomości odnośnie losu swych zesłanych, bądź pomordowanych rodaków. Sowieci drżeli na samą myśl o tym, że mogliby przeżyć świadkowie, którzy ujawnią prawdę o tym koszmarze. A jednak...

M Ó W I Ą     Ś W I A D K O W I E

 O zbrodniach popełnionych przez Rosję w czasie II wojny światowej nie mówi się tak dużo jak o zbrodniach hitlerowskich Niemiec . Po upadku komunizmu i tak już nikła wiedza o gigantycznej czystce etnicznej na wschodzie Polski ( blisko dwa miliony Polaków wciągu jednego roku wywieziono na Syberię i za Koło Polarne ) odchodzi w zapomnienie. Uczeń polskiej szkoły nie dowie się o tym na lekcji historii, niechętnie podejmują ten temat historycy i filmowcy, a czas ucieka. Umierają ostatni świadkowie tamtych dramatycznych wydarzeń. To paradoks, że o polskich tułaczych dzieciach najpierw nakręcono film w Nowej Zelandii : „Dzieci Pahiatua", a u progu XXI w. dwie młode panie - Aneta Naszyńska i Jagna Wright z Wielkiej Brytanii na zamówienie fundacji „Czego nigdy nie powinniśmy zapomnieć" zrealizowały film dokumentalny „A Forgotten Odysey" ( Zapomniana odyseja ) o tragicznych losach blisko dwóch milionów Polaków, którzy zostali skazani na katorżniczą pracę, bytowanie w potwornych warunkach, na powolne umieranie. A w Polsce dopiero w ostatnich latach podejmowane są nieśmiałe próby nakręcenia podobnego filmu.

Wystawa „ZAPOMNIANE DZIECI" w DK Spółdzielni Mieszkaniowej Nowy Bieżanów ma charakter dokumentalny i refleksyjny. Poświęcona została przypomnieniu tamtych okropnych czasów, części naszej historii, wygnaniu, deportacji, ludobójstwu i robót przymusowych, a zwłaszcza wojennej i powojennej tułaczce, najmłodszych, niewinnych, polskich dzieci. Zamiast uczyć i bawić się beztrosko zostały w mroźną lutową noc 1940 r. ( i później ) zerwane ze snu załadowane do bydlęcych wagonów i wywiezione za Koło Polarne lub na Syberię. 70 lat temu części z nich udało się opuścić tę okropną ziemię.

Jest owocem wieloletnich wędrówek po świecie „śladami Polaków", a szczególnie wojennej tułaczki polskich dzieci po Syberii, Azji Środkowej, Iranie, Indiach, Bliskim Wschodzie ( Irak, Syria, Palestyna, Egipt ), Afryce Wschodniej, Meksyku i Nowej Zelandii.

(Ks. Mirosław Dziedzic- proboszcz  i p. Gill)

W piątkowy wieczór 26 października 2012 r. do Domu Kultury SM Nowy Bieżanów ul. Aleksandry 11 przybyło ok. 70 osób by uczestniczyć w wernisażu tej niecodziennej wystawy. W pięknie udekorowanej pamiątkami z podróży sali widowiskowej solistka zespołu „Solidarni"- Teresa Zaremba- Piwowarska miała krótki recital piosenek patriotycznych, a później autor wystawy i piszący te słowa opowiedział o swych wędrówkach po świecie, miejscach dawnych obozów i spotkanych w różnych krajach świata „tułaczych dzieciach". Wędrowaliśmy jak oni, ulicami Isfahanu, Kolhapuru- Valivade, przez pustynię Iraku do Nazaretu gdzie była szkoła Junaczek, byliśmy pod piramidami. „Odwiedziliśmy" cmentarz w Tengeru i inne obozy w Afryce Wschodniej i na koniec polecieliśmy do Australii i Nowej Zelandii, a drodze powrotnej do Polski zatrzymaliśmy się w Santa Rosa gdzie przybyły polskie dzieci wiosną 1943 r.

Dodatkowym magnesem dla niemal wszystkich gości był film dokumentalny z tegorocznego zjazdu Dzieci Isfahanu w Juracie oraz panel dyskusyjny z udziałem „zapomnianych dzieci": Anny Gęgotek - byłej mieszkanki obozu w Afryce Wschodniej, Lecha Trzaski- byłego mieszkańca obozu Valivade w Indiach oraz Sybiraków Jerzego Kozińskiego i p. Szymańskiego. Ich barwne opowieści o pełnej dramaturgii drodze życiowej z Polski do Polski... przez Sybir, Indie, Bliski Wschód i Afrykę Wschodnią były dla uczestników wernisażu wspaniałą lekcją historii, a za sprawą telewizji internetowej stały się jeszcze jednym strumykiem narracji polskiej.

Niezwykle interesujące, pełne osobistych przemyśleń i refleksji było także wystąpienie Macieja Wojciechowskiego, reżysera filmowego, zajmującego się głównie tematyką ludobójstwa na Wołyniu, ale prawdziwą „gwiazdą wieczoru" był ksiądz January Liberski. Pierwszy polski misjonarz diecezjalny, absolwent Seminarium Duchownego, Śląskiego w Krakowie, który w Zambii i Zimbabwe spędził 40 lat i dwa lata w Kazachstanie. Ks. January to jeden z najwybitniejszych polskich misjonarzy w historii, człowiek wielkiej kultury, skromności i pogody ducha. Prawdziwy misjonarz, człowiek jakby z innej epoki. W czasie mojego pobytu w Zimbabwe to On zorganizował mi cały dwutygodniowy pobyt; noclegi, wycieczki, spotkania. Miałem okazję by dobrze poznać tego niezwykłego kapłana, bo towarzyszyłem mu w kilku wyjazdach duszpasterskich. Trudno sobie wyobrazić misjonarza, który jest duszpasterzem dla mieszkańców 60 wiosek- parafii, a tak było w przypadku ks. Januarego. Dzięki ogromnemu urokowi osobistemu zjednywał sobie nawet potencjalnych wrogów, poznał też wielu Sybiraków, którzy przemierzali Czarny Ląd.

I na koniec pragnę podziękować wszystkim uczestnikom wernisażu: P. Aleksandrze Wojtusiak- Piłat, Prezes S-pni Mieszkaniowej Nowy Bieżanów, także za wsparcie w organizacji wystawy, Cecylii Strzałkowskiej, cioci zamordowanego w Peru franciszkanina Zbyszka Strzałkowskiego- kandydata na ołtarze, ks. Mirosławowi - proboszczowi miejscowej parafii, Bogdanowi Żelazo, dyrektorowi MPK, Jankowi Baryle- kompozytorowi, Grzegorzowi Gillowi- pisarzowi, Józefowi Wieczorkowi- działaczowi opozycyjnemu i innym. Dziękuję Krysi Szybalskiej, zastępcy kierownika DK, plastyczce za to, że poświęca tyle sił czasu i serca w organizację każdej wystawy. Dziękuję p. Stanisławowi, informatykowi Zdzisławowi Chojnackiemu i wolontariuszom za pomoc w przygotowaniu wernisażu.

Władysław Grodecki

PS Zapraszam do przeczytania dłuższego artykułu na temat Tułaczych Dzieci oraz do obejrzenia fotoreportażu dr Józefa Wieczorka.

 

Goście specjalni

 Przemawia ks. January Liberski